Badminton and schabowy

Badminton and schabowy EP. – 54

Badminton and schabowy

Badminton and schabowy, pod takim znakiem, minął mi wczorajszy dzień. Dzień był intensywny zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie. Mimo to był niesamowicie udany. W związku z tym, że jesteśmy w trakcie dostosowywania się do nowej rzeczywistości, młody był do 19 ze swoją Mamą.
Czyli prawie cały dzień. Ja miałem przez to, dłuższą chwilę dla siebie, ale także bardzo tęskniłem za mistrzem. Mój przyjaciel, już jakiś czas temu zaprosił mnie na swoje urodziny. Można by było się spodziewać,że jak typowi Polscy faceci, spotkamy się i będziemy wyskokowo świętować urodziny kolegi.
Po pierwsze umówiliśmy się na 10.30, wiec o tak wczesnej porze nie uchodzi, wyskokowo świętować. Po drugie, to nie w naszym stylu. My, nowe pokolenie ojców i synów, inaczej się bawi.

Wybraliśmy się więc wszyscy na hale sportową, aby rozegrać turniej badmintona. Nie grałem w tą grę ładnych parę lat. Lecz nawet nie odbiegałem forma, od kolegów którzy grają regularnie, i którzy są 10 lat młodsi ode mnie. Z czego byłem bardzo zadowolony. Po dwóch godzinach gry, zająłem szóste miejsce na 9. Co według mnie, jest dobrym wynikiem. Po skończonej grze, poszliśmy do małej swojskiej knajpki, na domowego schabowego z ziemniaczkami. Kotlety były naprawdę męskich rozmiarów i zajmowały 3/4 dużego talerza. Po obiedzie poszliśmy na kawę i coś słodkiego. Ja pierwszy raz w życiu, jadłem Crème brulée. Czasem każdy może zrobić sobie taki pogłask. Szczególnie że była ku temu okazja. Taki dzień odstępstwa od pilnowania diety
i uważania na to co się je, sprawia wiele radości. Z jednej strony bardzo dobrze się bawiłem, z drugiej strony nie widząc bardzo długo małego, zaczynałem coraz bardziej tęsknić.

Córki też chorują

Będąc ze znajomymi, dowiedziałem się że córka mojej przyjaciółki się rozchorowała. Bardzo się tym zmartwiłem, bo traktuję małą jak swoje drugie dziecko. To ulubiona koleżanka mistrza, z piątkowych wizyt. Nawet żartujemy sobie z jej Mamą, że to nasze przysposobione dzieci. Młoda chodziła z glutem kilka dni. Zupełnie jak wcześniej mój królewicz. Lecz u nich, skończyło się temperaturą 39 stopni, która nie chciała zejść, po podaniu leków. Na szczęście po paru godzinach, ładnie zareagowała na podawane medykamenty. No cóż, mając dwójkę dzieci, będziemy chorować na przemian. Oby szybko wrócili do zdrowia.

Kierownik wycieczki

Mimo że dziś niedziela, wiec dzień aby troszkę zwolnić, mamy  w planach dużo rzeczy do zrobienia. Dziś jesteśmy z mistrzem calutki dzień razem, wiec grafik mamy napięty i szczelnie wypełniony zajęciami. Pierwszym punktem programu będzie wizyta u prababci. U prababci tej, nie byliśmy już jakiś czas. Chcę aby mały pamiętał, że ktoś taki był w jego dzieciństwie. Poza tym, trzeba odwiedzać starsze osoby z rodziny, w miarę regularnie. Gdyż nie wiadomo ile jeszcze będzie do tego okazji. Szczególnie że, nie robimy się coraz młodsi, a co dopiero prababcia. Która ma 20 lat, do setki. Następnie wizyta u babci. Która to wizyta, jest naszym niedzielnym rytuałem, a mały bardzo się na nią cieszy. Następnie o godzinie 18, będzie transmisja meczu który chcielibyśmy razem obejrzeć. Rozmawiałem już wczoraj z młodym, mówił że, także by chciał obejrzeć ten mecz. Więc musimy trzymać się harmonogramu, jak na zorganizowanej wycieczce objazdowej. Wiem że wszystko się uda. Bez presji, nerwów i z wielką miłością. To będzie dobry dzień.

  •  
  •  
  •  
  •  

2 Komentarze o “Badminton and schabowy EP. – 54

  1. U mnie tak wyglądają wakacje u babci. Własnie schabowy i badminton 🙂 Wspanaiłe wspomnienia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *