To co będzie niechaj będzie

To co będzie niechaj będzie

To co będzie niechaj będzie. A wierzę że, dobre to będzie. Patrząc z perspektywy ostatnich kilku miesięcy, wszystko co mnie spotyka, jest dla mnie dobre. Dobre niespodziewane sytuację. Spotykani  ludzie, i ilość serca i wsparcia jaką od nich otrzymałem, jest ogromna. Każdemu na zakręcie życia, życzę takich przyjaciół. Mija dzień za dniem, odnajdywania się w nowej rzeczywistości. Dni te są łatwiejsze, czasem trudniejsze. Lecz prowadzą nas do przodu. I co najważniejsze wychodzi nam to lepiej niż się tego spodziewałem. Określam to mianem, opanowania metodyki działania. Działania w nowej sytuacji, w nowych okolicznościach. Gdy taką metodykę opanuje, wtedy jestem w stanie odnaleźć się w każdej sytuacji. Mistrzu także, daje sobie bardzo dobrze radę. Do chwili obecnej, nie zauważam żadnych niepokojących symptomów, mogacych mówić że coś jest nie tak. Cieszę się tym bardzo, gdyż byłem pełen obaw i niepokoju.

Popołudnie na wybiegu

Młody aż nie chciał wyjść wczoraj z przedszkola, i w ramach zabawy przed pożegnaniem się z placówką oświatową. Biegał od ściany do ściany, krzycząc: ciocia zobacz jak szybko biegam. Wydając z siebie przy okazji, odgłos niczym mały samochodzik i zapluwając się jak lama w zoo. On ma tyle energii i sił, że aż trudno w to uwierzyć, że w takimi mały człowieku, może być tyle pokładów energii. Ja spokojnie i cierpliwie siedziałem i czekałem, aż sie skończy bawić. Czyli około 25 minut, a w związku z tym że, nie spieszyło się nam wcale, to siedziałem i przeglądałem się radości bombla. Czym że jest, kilka minut wobec usmiechu szczęśliwego dziecka.

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *