Co było wczoraj

Ep.28 Co było wczoraj ?

Co było wczoraj , to już przeszłość.

Co było wczoraj? Odebranie małego o przewidzianej godzinie z przedszkola, okazało się niemożliwe. Tak bardzo mu się podobało, że nie chciał w ogóle wychodzić. Zatem poszedłem po niego, dopiero około godziny piętnastej. Musiałem jeszcze cierpliwie poczekać, aż zje podwieczorek i przy okazji poopowiada, co się działo pasjonującego. Po zjedzeniu, sam odniósł talerzyk do pani, wypił herbatkę z kubeczka i też go odniósł, byłem pod wielkim wrażeniem. Poszliśmy jeszcze do toalety, aby nie było awarii, i poszliśmy się ubrać w kurtki i wyszliśmy. Pojechałem po niego wózkiem, bo nie wiedziałem czy podczas drzemki, chociaż na chwilę się przespał. Okazało się że spał na leżakowaniu, i miał tyle energii, siły, że nie było mowy o odpoczynku.

Popołudnie

Spędziliśmy jeszcze całe popołudnie w naszym “drugim domu”, czyli u moich dobrych przyjaciół. Gdzie mistrzu bawił się i szalał, ze swoją ulubioną koleżanką.  Z wielką radością opowiadał o przedszkolu, wymyślał nowe zabawy i roznosiła go energia.

To spowodowało że zapomniała o tym, że trzeba się załatwić i zdarzyła nam się mała awaria.

Jeszcze zaliczyliśmy plac zabaw, ale padający deszcz zmusił nas do odwrotu.

Skończyliśmy tą przemiłą wizytę, wróciliśmy do domu, a młody padł dopiero o godzinie 21.

Oby tak było

Mam nadzieję że ta dobra tendencja utrzyma się długo. Bardzo się cieszę, że mu się podoba.  Byłem zmartwiony, i bałem się, że nie będzie sobie radził z siusianiem, gdyż mieliśmy trochę problemów przy z wyjściu z pieluch. Jeszcze nie do końca czuję swoje potrzeby, i jest w stanie poczuć że chce mi się do toalety. Ale jak się okazuje, panie z przedszkola są bardzo pomocne, i jak trzeba to przebiorą, pomogą. Mam nadzieję, że to też się jakoś ułoży. Za chwilę przed nami kolejny poranek, przebiegający wedle tego samego schematu, który daje poczucie bezpieczeństwa młodemu. Wstajemy, śniadanko, siusiu, umyć się, ubrać i ruszamy do przedszkola.

Kałuża moim przyjacielem

Okazało się, że gdy dziecko polubi przedszkole, i chętnie do niego chodzi. To odprowadzenie go przestaje być problemem. Oczywiście był mały smuteczek, przed samym wyjściem, lecz zażegnaliśmy go przytulaniem się i rozmową. Ale udało nam się szybko wyjść. Idąc do przedszkola, znaleźliśmy wspólną wspaniałą zabawę! chodzenie po kałużach. Maluszek w kaloszkach, ja założyłem specjalnie wysokie buty i pobiegliśmy. Przechodziliśmy wspólnie, przez każdą napotkaną kałuże i tą głębszą i tą mniejszą. Skakaliśmy po wodzie, i dawało nam to dużo radości. Sam się poczułem jak małe dziecko. Doszliśmy na miejsce, przebraliśmy się, schowaliśmy rzeczy do szafki, odprowadziłem maluszka pod salę. Spytałem się, czy da mi buziaka na
do widzenia, dał mi buziaczka poszedł do pani i ruszył w świat zabawy. Ja już bez większego ciężaru, obawy czy wewnętrznego strachu, na spokojnie poszedłem do domu. Już drugi raz, nie jest taki straszny.

Nasze wyjście po zajęciach, było szybkie i bezbolesne. Nawet musiałem grzecznie czekać w miniaturowej szatni, aż młody zje podwieczorek, i do mnie wyjdzie. Wróciliśmy do domu hulajnogą, a przez całą drogę słuchałem opowieści o wydarzeniach w jego małym świecie.

  •  
  •  
  •  
  •  

9 Komentarzy o “Ep.28 Co było wczoraj ?

  1. Sprawy przedszkolne jeszcze przede mną, ale to co zamierzam pamiętać to, że na wszystko trzeba czasu i na polubienie przedszkola i na skończenie z pieluchami 🙂

  2. Zazdroszczę cholernie tego, że syn tak polubił przedszkole! W naszym wypadku piątek zapowiadał się obiecująco, bo mój syn z kolei, nie chciał iść do domu wcale… zaś wczoraj i dziś były łzy i kruczowe trzymanie się nogi 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *