małe smuteczki Misia

Ep 29 Małe smuteczki Misia w drodze

Małe smuteczki Misia w drodze.

Zajęcia w przedszkolu, były dosyć długie dzięki rozrywką jakie miał mały, ale pojawiły się też małe smuteczki Misia w drodze, związane z nowym miejscem.
Poprzez rozmowy, udało się je poskromić. Wracając do domu, poszliśmy na plac zabaw aby ukoić nerwy małego. W kaloszkach biegał po mokrym piachu, po błocie, zjeżdżał po mokrych zjeżdżalniach i sprawiało mu to niesamowitą radość. W pewnym momencie powiedział że jest głodny i musieliśmy wrócić szybko do domu. Zjedliśmy mały obiad, lecz mistrzu nie wykazywał za bardzo dużego zainteresowania jedzeniem. Gdy umyliśmy ręce po jedzeniu, dostał prezent. Koszulkę którą mu kupiłem, w “sekend hendzie” ze SpongeBobem grającym w piłkę. Ucieszył się niesamowicie. Przez to, że chodzimy od jakiegoś czasu na mecze, bąbel uwielbia wszystko, co związane jest z piłką nożną.

A może ciasto?

Pod wieczór, kiedy młody jadł kolację i szykował się do spania, postanowiłem upiec ciasto. Najpierw zadzwoniłem do swojego “eksperta” od tego ciasta, bo nie pamiętałem temperatury i czasu pieczenia. Pani ekspert wszystko szczegółowo mi przypomniała. Wiec pozostało jedynie, zabrać się za działanie. Ciasto samo w sobie jest banalne, ale żeby wyszło, trzeba robić je powoli, bez pośpiechu i gwałtownych ruchów jak mawia ekspert, nawet z odrobiną czułości, wtedy wyjdzie najlepsze. Trzeba je piec zgodnie z zasadą, że jak ma się dla kogo piec z sercem, wtedy każdy wypiek się uda. Mały oczywiście nie poszedł spać, i pomagał przy pieczeniu. Mieszał składniki, włączał mikser, wylewał zemną ciasto do formy, a później obserwował przez zamknięte drzwiczki od piekarnika jak rośnie. Po tej wspólnej robocie poczytaliśmy grającą książeczkę, porozmawialiśmy o smuteczkach związanych z przedszkolem, troszkę musieliśmy w związku z nimi popłakać.

Ja uważam, że łzy są dobre a wyrażanie uczuć, to podstawa. Wiec pozwoliłem mistrzowi płakać ile chce, i na jaki temat chce. Po tym “rozlewie” emocji, padł spać.

Nowa droga.

Zatem idziemy. Dziś wybraliśmy się do przedszkola nową drogą, taką którą wybrał młody. Podczas spaceru, znowu skakaliśmy po wszystkich kałużach. Pytałem się w które mogę wskoczyć, a w które nie. Niektóre były zarezerwowane tylko dla małego, a w niektóre mogłem skoczyć tylko ja. Szliśmy dzielnie, skakaliśmy po kałużach i dużo rozmawialiśmy. Gdyż dzisiaj, przez całą drogę były razem z nami małe smuteczki. Nasze małe smuteczki pojawiają się, bo coraz bardziej mały uświadamia sobie, czym jest przedszkole i odczucie odseparowania jest coraz większe. Dużo rozmawiamy, o tym że tata ma swoją rolę społeczną, musi chodzić do pracy i zarabiać pieniążki. Które są potrzebne na jedzonko, na zabawki i na wszystko co jest Nam potrzebne. A rolą dziecka, jest chodzenie do przedszkola,dobra zabawa, bycie między innymi dziećmi, uczenie się różnych nowych rzeczy i spędzanie dobrego czasu.

Widzę iż, nie zgadza się to trochę, z obrazem który w jego głowie przez dwa i pół roku funkcjonował. Że był tylko dom, podwórko, zabawki rodzice na każde zawołanie, zawsze blisko. A teraz ta separacja powoduje, że smuteczki są.

Zanim jego jeden świat, rozdzieli się na dwa, przedszkola i domu, będą pojawiały się kryzysy. Szliśmy powolutku, rozmawialiśmy, przytulaliśmy się, płakaliśmy nawet. W szatni, kiedy się przebieraliśmy, mieliśmy trochę przytulasków i potrzebował dalej popłakać na rękach, dałem mu na to czas. Zaniosłem go pod salę, i tam przejęła go już pani. Trochę kraje mi się serce, że zostawiam go w takim stanie, ale wiem że muszę.

Po drugiej stronie

Dziś czeka mnie, coś zupełnie nowego. Coś w czym nigdy nie brałem udziału. Idę na zebranie, do mojego Syna!

  •  
  •  
  •  
  •  

8 Komentarzy o “Ep 29 Małe smuteczki Misia w drodze

  1. Ehhh…..przypomniały mi się nasze doswiadczenia przedszkolne ….każdego dnia będzie coraz lepiej… 🙂 🙂 🙂 miłego deszczowego dnia 😊

  2. …łzy i smuteczki mamy wszyscy dorosli tez… ciasto interesujacy pomysl chetnie wezme przepis jesli ekspert od ciast zgodzi sie udostepnic😊 Jestes wspanialym ojcem nigdy o tym nie zapominaj i nie przestawaj w to wierzyć…dzieci kochają nas bezinteresownie i zawsze beda przy nas nawet jak zostaniemy samotni😊

  3. Dlaczego jest tak, że są dzieci które albo kochają przedszkole, albo go nie lubią. Nie wiem. dla mnie to najfajniejszy okres w życiu dziecka i rodzica.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *