Ep.4 „Ciało zmęczone”

…ciało zmęczone,  lecz duch wypoczęty…często szukam odpowiedzi na pytanie… kiedy robię coś dla Siebie?…kiedy o siebie dbam?…gdzie znajduję szczęście? Odpowiedź jest prosta, lecz nie zawsze widoczna…w małych rzeczach, które robię…

Zabawa na wczorajszym meczu…wyśmienita…radość, zadowolenie, ekscytacja ze szczyptą zmeczenia…lecz napewno było warto…bo byłem tam cały Ja (bez spraw dnia codziennego)…zwłaszcza gdy twoja drużyna wygrywa…radość z tego czasu, jest jeszcze wieksza.

Mam takie dni, kiedy kumuluje się wszystko…zmeczenie z całego tygodnia, tęsknotą i wyrzut sumienia? z powodu poczucia że za mało spędziłem czasu z synem, lista zaległych spraw…wczoraj był taki dzień…ale wczoraj jest już przeszłością…a jutro to odległa przyszłość i aby nie stanąć w rozkroku pomiędzy tymi dwoma krańcami czasu, na które nie mam wpływu i żeby życie nie uciekało mi między nogami…zacznę swoje”dzisiaj” z poczuciem wdzięczności że chociaż tu mogę coś zrobić…

Plan na popołudnie po pracy?…Duży rower.

Pogoda i niespodziewana drzemka weryfikuje wszystkie plany…

…Złapaliśmy hulajsa, i ruszyliśmy…spontaniczna wizyta u bratanicy bardzo sie młodemu podobała, nawet zabawa z o kilka lat starszą siostrą jest dla niego miłą odmianą…drzemka do 18 równa się brak snu do 23…ale to oznacza także wiecej czasu razem…oznacza także wołanie…Tatusiu nie widzę sikora…oraz ekscytująca podróż metrem…patrzenie przez okno wagonu i słodkie  komentowanie wydarzeń na świecie…widzianego oczami dziecka…szkoda że, ja tak już nie potrafię…ale jeszcze nic straconego…wewnetrzne dziecko wciąż czeka na podanie mu ręki…i wyjscie na plac zabaw zycia.

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *