Gdzie jest granica wytrzymałości

Gdzie jest granica wytrzymałości ? – EP. 32

Gdzie jest granica wytrzymałości

Każdy rodzic wie, w tym również ja, gdzie jest granica między delikatną chorobą a dłuższym rozchorowaniem się dziecka.

Gdzie ona jest, u przedszkolaka? I co ją tak dokładnie wyznacza? Czy zależy to od koloru i konsystencji gluta, a może od wysokości temperatury, czy od obu tych rzeczy jednocześnie? Każde dziecko jest inne, i inaczej zapewne przechodzi “adaptację” do nowego miejsca. Adaptację w sensie emocjonalnym i zdrowotnym, w tym choroby w przedszkolu. Ja mam nadzieję, że mały nie będzie statystycznym 3 latkiem. Który na dwadzieścia dni zajęć w miesiącu, dziesięć będzie spędzał w domu. Mam również nadzieję, że nie będę zmuszony przekroczyć w poniedziałek granicy i wysłać młodego do przedszkola, jeszcze lekko chorego.

Nocne truskawki w płynie

Noc minęła na mierzeniu temperatury i podawaniu przez sen mistrzowi, specyfików przeciwgorączkowych. Na szczęście dziś jest sobota i mogłem trochę odespać, cały ciężki tydzień i jego chorobową końcówkę. Nocne truskawki przyniosły efekt. Temperatura nie jest już taka wysoka, a młody wygląda o wiele lepiej. Spaliśmy do 7:30, obydwu nam się to przydało. Młody pełen werwy, lata po mieszkaniu. Zjadł calutkie śniadanie, michę płatków owsianych z borówkami oraz talerz jajecznicy na pomidorach. Widzę że apetyt mu dopisuje, czyli choroba się powoli wycofuje. Teraz musimy się doprowadzić, do stanu używalności. I zaczynamy kolejny dobry dzień.

Plany, bez planów

Najgorsza jest chwila, gdy okazuje się, że nic nie mamy zaplanowanego na dzisiaj. A końcówka choroby, zmusza jeszcze do zostania w domu. To powoduje że, muszę wykazać się znaczną kreatywnością i spontanicznością.  Widok młodego, bawiącego się samemu, nastraja mnie optymistycznie. To ulga, że zajmuje się przez chwilę sam sobą i potrafi organizować sobie zabawę. W swoim pokoju zrobił tak zwany basen.  Wrzucił wszystkie poduszki, wszystkie maty, wszystkie kołdry na środek pokoju. I z krawędzi łóżka wskakuje na to wszystko, krzycząc że wskakuje do basenu. Zadowolenie, radość i jego uśmiech, pokazują mi, że to jest najlepsza zabawa. Mimo że bałagan jest niesamowity, jak można takiemu maluszkowi, zabronić takiej dobrej zabawy.

Teraz czas na zabawę w sklep. Z dużych klocków tzw.cegieł, zbudowaliśmy małemu okienko, takie jak w kiosku. Poznosił z całego domu wszystkie zabawki, piłki, miśki, nawet swoje buty i będzie mi je sprzedawał. Używamy przy tym, prawdziwych pieniędzy. W ten sposób powoli uczymy się, wartości pieniądza, i nominałów jakie są na monetach i na banknotach. Młody uwielbia tą zabawę.

Usiedliśmy sobie przy herbacie i mały zaczął opowiadać, co zrobi jak dorośnie. Powiedział: “że, jak będzie dusy, tak jak ulosne, jak siengne, siengne tak wysoko, jak siegnie do kluców, to otwoze drzwi, wsionde do autobus, cekam tak przystanku, jak przyjedzie obus i pojade do Natalki Sam! pojade wiess Tatusiu!”

Łzy płynęły mi po policzkach, ze śmiechu, radości i wzruszenia. To coś pięknego, mały właśnie zaplanował swoją pierwszą dorosłą wycieczkę, do swojej ulubionej koleżanki. Oznajmił mi również, że teraz będzie siedział przy stole i czekał aż urośnie. Czy nie jest najsłodszy na świecie!

Mimo to, pyszna kawa z ekspresu, w filiżance (z podkładeczką) wielce wskazana.

Ale cóż, trzeba mi czekać.

  •  
  •  
  •  
  •  

2 Komentarze o “Gdzie jest granica wytrzymałości ? – EP. 32

  1. …to prawda ze nie wiemy kiedy te nasze pociechy sa naprawde zdrowe…czasem kaszel jak z pod ziemi to nic a czasem maly bol gardla to wielka angina…jesien bedzie trudna dla przedszkolaków…a dla doroslych coz zimno deszczowo i pochmurno…a na nieprzespane noce tylko pyszna kawa w filizance…napewno taka bedzie na Ciebie czekala😊

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *