Każdy ma swój piątek

Każdy ma swój piątek

Każdy ma swój piątek. A co najważniejsze każdy z was, musi mieć swój piątek. Nieważne ile jest do zrobienia, i ty musi znaleźć taką chwilę. Musisz znaleźć czas, na to co jest naprawdę ważne. I nie ważne czy to będzie piątek w piątek, czy to będzie piątek w czwartek. Czy to będzie zwykły piątek w środę. Ważne żeby to było dzień wolny, dzień dla dzieci. Dzień dla siebie, dzień dla osób bliskich. Przy tak nieregularnej pracy i obowiązkach, muszę być elastycznym, i dostosowywać się do tego co daje mi rzeczywistości. Mogę planować wiele zajęć, które potem się weryfikują bardzo szybko. Najwyżejszym jest to, że zrobiłem krok w stronę, realizacji planu.

Najazd z WLKP

Pod koniec tygodnia, zapowiedział się z wizytą u mnie mój dobry kolega ze studiów. Z którym dzieliliśmy lata spędzone na uczelni. Wspólne dojazdy, wspólne obozy zimowe, letnie. Kawał czasu razem. Później nasze drogi jakoś się rozjechały, i teraz po kilku latach udało nam się spotkać. Ciekawie się to obserwuje, ostatni raz widziałem go jako młodego, bo kilka lat młodszego ode mnie chłopaka. A teraz przyjeżdża do mnie, dorosły facet, z żoną, pracą, konkretnymi planami na życie i na siebie. Pojawiła się we mnie radości i zadowolenie, że taki postęp miał u niego miejsce. Nie mieliśmy za dużo czasu i sił na spotkanie w tygodniu. Jednego wieczoru, gdy się spotkaliśmy obydwoje byliśmy już  bardzo zmęczeni i szybko rozjechaliśmy się do domów. Ale nic straconego, natura nie lubiąc próżni, dała nam prezent. Rzeczywistość dała nam coś, czego się nie spodziewaliśmy. Okazało się, że Mateusz nie ma gdzie nocować, więc oczywistym dla mnie się stało, żeby przenocował u mnie. To dało nam jeszcze możliwość posiedzenia, powspominania, rozmowy, prawdziwego i szczerego powiedzenia sobie wielu rzeczy. Takich które przez te 6 lat, nie chcieliśmy, nie mogliśmy, nie umieliśmy sobie powiedzieć. Jest to dla mnie bardzo ważna i wartościowa znajomości i wiele dla mnie znaczy.

Ostatni gasi światło

Dzisiaj zamknąłem pewien etap w swoim życiu, etap po części trzymający mnie mikro kotwicą w przeszłości. Z pomocą mojego przyjaciela, przewiozłem już wszystkie rzeczy do nowego mieszkania. No 99,9% rzeczy, bo został mi jeszcze mój ukochany rower. Bicykl na którym pokonujemy z Mistrzem, długie kilometry w lato. Z wielu powodów nie mogłem przewieźć tych rzeczy, i zrobić porzadku przez jakiś czas. Ale teraz temat został zamknięty. Towarzyszą temu emocje i uczucia. Pewnego rodzaju ekscytacja, zadowolenie, pewność siebie ale i smutek oraz pewnego rodzaju żal. Uczucia zwiazane z tym, że pewien etap się zamknął na zawsze. Tamto mieszkanie było świadkiem wielu cudownych chwil. Narodzin Młodego, jego pierwszego łóżeczka, pierwszej kąpieli, pierwszej zmiany pieluchy przez spanikowanego Tatę. I wielu innych, tworzacych nasza wspólna historię.

Zamknięcie pewnego etapu, to jest początek i otwarta droga dla nowej rzeczywistości. Do nowej rzeczywistości, w której jest miejsce na otwartość, szczerość, prawdę, Miłość i nie popełnianie tych samych błędów, drugi raz. Jedyne w co trzeba się uzbroić, to odwaga i otwarte serce.

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *