Kto to może wiedzieć

Ep.24 Kto to może wiedzieć ?

Zaczynamy! 

Kto to może wiedzieć ?

Czy ja się już stresuję, boję, obawiam? Może się cieszę, czy jeszcze nie? Może dopiero zacznę?

Co czuję i jak się z tym czuję, gdy to czuję? Trudno mi odpowiedzieć na razie na to pytanie, ale na pewno coś się zaczyna w moich do tej pory spokojnych myślach dziać. To było pytanie raczej z serii retorycznych…lecz ważnych…gdyż…wielkimi krokami, niby z zaskoczenia gdyż nie chciałem o nim myśleć, nadszedł ten dzień…dziś przed nami pierwszy dzień w przedszkolu, a raczej tak zwany dzień próbny/zapoznawczy w owym miejscu…zaczynamy o 9, wiec dosłownie za chwilę…mam z nim związane multum ambiwalentnych emocji…od obawy, strachu, lęku, obojętności, po radość, dumę i poczucie pewności i spokoju…szczególnie że, po tym jednym dniu…od poniedziałku idziemy do przedszkola a “pełen etat”…no na takie 3/4 etatu…wiec jest to dla małego, jak i dla mnie wielkie przeżycie i wyzwanie…nawet się zastanawiam, czy dla mnie emocjonalnie, nie większe!…ale cóż, idąc za treścią powiedzenia, że dopóki nie spróbujesz, to nie będziesz wiedział…zjadamy śniadanie, szykujemy się i wychodzimy.

Przed czasem.

Dotarliśmy oczywiście przed czasem, mówię oczywiście, bo jak się denerwuje albo stresuje jakąś sytuacją, zawsze idę w dane miejsce z 10/15 minut przed czasem.

Przy drzwiach przywitała nas pani, pokazała nam szafkę małego, ma szafkę z kogucikiem, powiedziała że jesteśmy w grupie “Jeżyki” i zaprosiła na salę.

Na początku były zabawy ogólne, gdyż było mało dzieci, ale powoli schodziły się,i wraz z upływem czasu, robiło się ich coraz więcej…mały wszedł na salę, ja usiadłem z boczku na miniaturowym krzesełku przy miniaturowym stoliczku i obserwowałem jak sobie radzi…radził Sobie wyśmienicie…odważnie, pewny siebie, prawie jak by był w domu… okazało się że panie opiekunki/wychowawczynie to młode dziewczyny… od razu powiem, że to że młode, nie musi oznaczać że nie wiedzą co robią…na pewno to że młode, daje pewność że nie są jeszcze wypalone zawodowo i sfrustrowane swoim życiem… po jakimś czasie panie zaczęły angażować dzieci do zabaw, czy to “baloniku nasz malutki” czy to “kółko graniaste”, zabawa z kolorową płachtą…wszystko powoli nabierało kształtu…a ja przez dosyć długi czas, toczyłem wewnętrzną walkę… czy wyjść czy zostać…wreszcie pożegnałem mistrza i wyszedłem…

Zaprowadzę cię.

Gdy wróciłem do domu, mały już był. Gdy wszedłem tylko przez drzwi, zaczął opowiadać mi, z wielkim przejęciem, radością, zaangażowaniem i uśmiechem na ustach, co działo się od momentu kiedy wyszedłem. Pod koniec całej opowieści powiedział, że chcę jeszcze pójść do przedszkola. Spytałem się go, kiedy chcesz pójść? Czy byś chciał pójść w poniedziałek? odpowiedział: tak Tatusiu!…spytałem się, czy mnie zaprowadzi do przedszkola w poniedziałek? usłyszałem: Tak Tatusiu, zaprowadzę cię!…znakiem tego chyba mu się podobało.

Ilość emocji, napięcia, stresu jaka we mnie się budowała, i która dopiero na wieczór mi odpuszcza, była niesamowita. Praktycznie przez cały dzień nic nie zjadłem, poza wspólnym śniadaniem, które zjedliśmy rano. Miałem tak mocno zaciśnięty żołądek, że nie byłem w stanie jeść i dopiero na wieczór, udało mi się zjeść kolację…czyli tak mocno przeżywałem to co dzisiaj się wydarzyło.

Jeśli ktoś mi powie że pójście dziecka do przedszkola, to jest błahostka, to na pewno nie wie co mówi.

Na to wygląda że ja przeżywałem to bardziej niż on, lecz cieszę się, że potrafię i umiem to przeżyć, przyjąć te wszystkie emocje. Powiem wszystkim, przed którymi takie atrakcję,

To był naprawdę dobry dzień, a ja padam spać.

  •  
  •  
  •  
  •  

3 Komentarze o “Ep.24 Kto to może wiedzieć ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *