Trzy lata to wielka rzecz

Trzy lata to wielka rzecz

Trzy lata to wielka rzecz. To czas w którym młody już bardzo dużo widzi, staje się bardzo świadomy, tego co go otacza. Tego, co się w około niego dzieje. Przeżywa i pokazuje wiele emocji i uczuć. W niedzielę przeżyliśmy coś wspaniałego dla nas obydwu, a mianowicie trzecie urodziny Mistrza. W tym roku postanowiliśmy zorganizować je w na tzw. mieście. W miejscu, ktore znamy od czasu naszego pełzania, czyli w Malinowie. To kawiarnia dla dzieci w naszej dzielnicy, niedaleko naszego nowego mieszkania. Jest to miejsce z bardzo przyjaznym klimatem, z miłą atmosferą, o dobrym i przytulnym wystroju, i co jest bardzo ważne z odpowiednim wyposażeniem. Była to impreza całkowicie zorganizowana, my jedynie przyszliśmy i przeżywaliśmy ten wspaniały czas. W moim zakresie pozostało zorganizowanie tortu. Z tortem wiąże się też osobna historia, lecz o tym może kiedy indziej.

Przyszedłem do malinowa wcześniej, i przywiozłem tort. Piękny tort z motywem z bajki o Psim patrolu, na wierzchu miał trzy ładne ulepione z marcepanu pieski. Miała to być i była wielka niespodzianka dla młodego. Ponieważ aktualnie Psi patrol i jego przygody są na tapecie. Jubilat na miejsce przyjechał ze swoją mamą i prababcią. Goście zaczęli się powoli schodzić, a młody razem ze mną, w drzwiach witał przybywających ludzi. Te dzieci, które nie mogły się doczekać już dania prezentu, wręczały małemu prezent w drzwiach. Resztę  niespodzianek zostawiliśmy na chwilę, gdy będzie zapalona świeczka na torcie. Z dorosłymi witał się przybijając piątkę, albo podając rękę. A z niektórymi, tak jak ze swoją ulubioną koleżanką, czyli moją przysposobioną córką, czule się przytulił.

Po części  oficjalnej, zniknął w czeluściach placu zabaw i oddał się w ręce pani animatorki, która organizowała im czas. Widać było, że bawił się bardzo dobrze. Wszystko co się działo, każda zabawa, atrakcja która była przygotowana sprawiała mu wiele radości. Wciąż uśmiechał się i śmiał. Widać było, że jest to dla niego bardzo szczęśliwy dzień. Ja starałem się, jedynie z boku to wszystko obserwować i w razie potrzeby być przy nim, i podawać mu ewentualnie pomocna dłoń. Oczywiście po kryjomu robiłem zdjęcia, żeby uwiecznić ten wspaniały dzień. W dzisiejszej dobie telefonów komórkowych, które robią zdjęcia praktycznie jak profesjonalne aparaty nie było to trudne.

W połowie urodzinowego eventu, nastąpiło zaproszenie gości do pomieszczenia dla dzieci i uroczyste zapalenie świeczki i wniesienie tortu. Pani animatorka przyniosła tort, wszyscy zaśpiewaliśmy uroczyście i wesoło 100 lat . Młody delikatnie się zawstydził, widać było że bardzo to przeżywa. Zdmuchnął odważnie świeczkę, pokroiliśmy tort, i każdy dostał po pysznym kawałku. Zjedliśmy torcik, następnie te dzieci, które nie dały mistrzowi prezentu na wejściu, przynosiły je i wręczyły jubilatowi. Widziałem że ta sytuacja wprawiały go w zakłopotanie, od razu chciał rozrywać opakowania i zobaczyć co jest w środku. Po prezentach i torcie, my jako zbędni dorośli, wycofaliśmy się. Wróciliśmy na kanapy, do jedzenia ciasta i rozmowy przy kawie. Delektowaliśmy się tym, gdyż bywa to rzadkością, u rodzica trzylatka. Dzieciaki wróciły do dalszej części zabawy, do skakania po dmuchanym zamku i do zabawy balonami z których animatorka skręcała zwierzaczki.

Te dwie i pół godziny zabawy, minęły bardzo szybko. Widziałem jak mistrzu się dobrze bawił, i miał wiele pozytywnych przeżyć. Kilka razy interweniowałem, aby zaopiekować się jego emocjami. I w sytuacji gdy pojawiła się jakaś złość, gdy pojawił się jakiś płacz, ale i gdy był w euforii. Naprawdę w szybki i delikatny sposób, udało się wszystkie te emocjonalne burze przejść. Dając mu przy tym, przeżyć wszystkie te emocje. Pod koniec urodzin, widziałem że już jest zmęczony, gdyż zaczął się robić marudny. Dużo się działo, dużo ludzi, dużo emocji, dużo przeżyć. Nawet dorosły był by już zmęczony. Pożegnaliśmy się z każdym, każdy także  dostał na odchodne kawałek tortu. Mam nadzieję że w jego pamięci zostanie jakiś ślad tej chwili. Gdyż trzecie urodziny, ma się tylko raz.

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *