Mój pierwszy raz

Ep.27 Mój pierwszy raz

Mój pierwszy raz

Czekałem na niego z duszą na ramieniu, im dalej było do niego, tym było mi łatwiej. W miarę zbliżania się 4 września, napięcie i stres związany z rozciągnięciem emocjonalnej pępowiny, jest coraz większy. I oto nadszedł ten dzień, nadszedł mój pierwszy raz, gdy odprowadzam synka do przedszkola. Pierwszy prawdziwy, nieodwracalny, nieodwołalny, “pełnowymiarowy” dzień w przedszkolu. Już wczorajszy wieczór, miałem naładowany emocjami. Jakość spania pozostawiała wiele do życzenia, a myśli galopowały w każdym możliwym kierunku. Ilość scenariuszy tej chwili, jakie pojawiają się w mojej głowie jest przeogromna. Staram się jednak w owe scenariusze nie “wychodzić”, i nie planować swoich zachowań i reakcji. Odpuszczenie kontroli nad tą chwilą, pozwoli mi cieszyć się z samej sytuacji pierwszego razu, i pozwoli mi poczuć jak on się czuję i skupić się na przeżyciach małego.

Wstałem rano, doprowadziłem się do stanu “używalności” i obudziłem bąbla. Umyliśmy się, zjedliśmy razem śniadanko i sprawdziliśmy wspólnie czy mamy wszystko. Ubranko-JEST. Kaloszki-SĄ. Kurtka-JEST. Plecaczek-JEST. Wymienił wszystko mistrzu. No to wyruszamy.

Radosna mila

No i stało się faktem, pierwszy raz pokonaliśmy drogę do przedszkola. Poszliśmy na piechotę, biorąc ze sobą wszystkie najukochańsze i najpotrzebniejsze zabawki, oraz resztę wyprawki która była potrzebna, a której nie zabraliśmy w piątek. Przed samym wyjściem z bloku, nie obyło się bez małego płaczu, ale porozmawialiśmy sobie na temat tego co się dzieje. Mały mnie wciąż zaskakuje, przytulił się do mnie i powiedział: “Jestem smutny Tatusiu”, więc porozmawialiśmy o jego smuteczku, o tym co się będzie działo w przedszkolu, albo co by chciała tam robić.

Gdy już udało nam się wyjść, cała drogę rozmawialiśmy o tym, co się ciekawego dzieje dookoła nas. O tym jak samochody jeżdżą, jak padał w nocy deszcz, jakie kałużę są wspaniałe przed nami do pokonania i maszerowaliśmy sobie powolutku. W pewnym momencie młody powiedział, że jest zmęczony już i nie ma siły iść, więc zwolniliśmy tempo jeszcze bardziej.  Cała droga odbyła się, bez większych problemów, czyli przebiegała zgodnie ze scenariuszem “radosna droga do przedszkola” a nie “droga przez mękę” z lamentem, płaczem i smutkiem.

Kamień z serca

Spadł mi kamień z serca, naprawdę się cieszę i jestem nawet siebie bardzo zadowolony, że daliśmy radę pokonać tą drogę. W to że mały pokona tą drogę nie wątpiłem, najwięcej obaw miałem względem siebie, swoich emocji i uczuć. Gdy weszliśmy do przedszkola podeszliśmy od razu do swojej szafeczki, mistrzu zdjął kurteczkę, powiedział o tym że kaloszki trzeba zdjąć i je wysuszyć bo są mokre. Tak też zrobiliśmy. Wziął swojego ulubionego Miśka i ruszył w stronę wejścia do sali. Pani przedszkolanka, pewnie wiedząc co się może dziać, i jak mogą wyglądać pożegnania z rodzicami, wyszła do nas przed salę i lekko przejęła inicjatywę. Powiedziała że teraz się żegnamy, zrobiliśmy sobie “pa pa” i do zobaczenia po obiedzie. Ja pomachałem małemu, życzyłem mu miłego dnia, odwróciłem się i poszedłem, aby nie przyciągać tej i tak trudnej dla mnie chwili. Jestem dumny z mojego małego Mistrza i Siebie, wiem że da sobie radę. A 4 września, będzie dla nas wspaniałym wspomnieniem.

  • 21
  •  
  •  
  •  
  • 21
    Shares

13 Komentarzy o “Ep.27 Mój pierwszy raz

  1. Czytając Twój wpis aż się wzruszyłam 🙂 Odprowadzenie do przedszkola to już pierwszy poważniejszy krok w pojawiającą się na horyzoncie dorosłość.

  2. Podobno pierwszy dzień czy to w szkole czy w przedszkolu jednak najbardziej przeżywają rodzice 🙂
    Gratuluję pięknie przeżytego pierwszego dnia przedszkola 🙂 Wiesz co jest fajne? Że młody sam umiał nazwać swoje uczucia, że powiedział, że jest mu smutno 🙂
    Trzymam za Was kciuki w dalszej przedszkolnej drodze. Nas to czeka za rok.

  3. nastał bardzo ważny moment w Waszym życiu. Ja swoje przedszkole wspomninam wspaniale, nawet moi rodzice się smieją że mieliśmy tak fajna grupę dzieciaków – chodzilismy później wszyscy do jednej klasy i utrzymujemy kontakty do dziś. Najważniejsze to przedszkole przedstawic jako fajne miejsce do ktroego chce chodzic każdy.

  4. Nas to czeka za rok, a już teraz cierpnie mi skóra na samą myśl, że miałabym zostawić moją małą dziewczynkę pod opieką obcych pań. Nie wiem, kto będzie to bardziej przeżywał – ja czy ona 😉

  5. Bardzo ciepły, emocjonalny wpis 🙂 Kiedyś i takos nas odejdą, do swojego życia…. bądźmy Takimi rodzicami aby w dorosłym życiu naszych dzieci było dla nas miejsce…..

  6. My też swój pierwszy raz mamy za sobą. I to podwójnie ponieważ wysłałam do przedszkola dwie córeczki. Ciężkie doświadczenie, zwłaszcza czwartek przyniósł histerię. Ten tydzień jest wręcz idealny i mam nadzieję, że tak już będzie do końca. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *