Nie ma jak poranne rozmowy

Ep.15 Nie ma jak poranne rozmowy

Nie ma jak poranne rozmowy.

Poranne rozmowy z mistrzem są niesamowite.  Mały przyszedł do mnie, ze swoim kocykiem w dłoni i usiedliśmy na łóżku.

Porozmawialiśmy trochę jak mu się spało, podzieliliśmy się tym, jakie mamy plany na dziś. Przytuliłem go a on zaczął opowiadać. Jego pamięć mnie zaskakuje, zaczął wspominać jedną z  wypraw do parku rozrywki po drugiej stronie miasta. Pamięta wszystkie szczegóły. W co się bawił, że były tam dinozaury których się bał, lwy na suficie, zjeżdżalnie, jak zbieraliśmy piłeczki do siatki.

Opowiada o tym, jak by to było wczoraj coś pięknego. Aż budzi się we mnie dziecięca chęć bycia tam i szalonej zabawy.

Już obiecałem, że w przyszłym tygodniu tam pojedziemy.

Słyszałem już różne teorie, że mały jest za mały i w tym wieku nie będzie za dużo pamiętał , że nowe wspomnienia wyprą te stare, że nie trzeba zbytniej wagi przywiązywać do tych pierwszych lat , nawet kiedyś usłyszałem o zgrozo! że na początku dziecko, jest jak piesek lub kotek i dopiero gdy jest starsze trzeba bardziej się na nim skupić tragedia! ale nic bardziej mylnego jeśli Ja, jako dorosły pamiętam wydarzenia z dzieciństwa…tym bardziej mały będzie miał wszystko w pamięci lub podświadomości to mi pokazuje że muszę być bardzo wyczulony na to co mówię, robię, i co mu “pokazuje”

Z tą myślą, wychodząc do pracy ucałowałem małego w czółko, przytuliłem…powiedziałem jak bardzo go Kocham i życzyłem udanego dnia.

Przechwycenie

Przechwyciłem małego po pracy, i poszliśmy na spacer w wózku…jednak sen był silniejszy gdy mieliśmy już zmierzać do domu, nadciągnęła mega czarna grzmiąca piorunami chmura…i nie pamiętam kiedy, a pamięć mam dobrą. tak szybko pokonałem 300m drogi do domu…obudzony zamieszaniem synek, z przerażeniem oglądał z wózka, okoliczność w jakich przyszło mi biegać…gęsta ulewa,grad i wiatr kładący drzewa…wróciłem przemoczony całkowicie (już mi było obojętne czy pada i z której strony  plus kałuże w butach), a młody poza lekkim zamoczeniem kurteczki, wyszedł z zajścia suchą stopą widziałem trochę strachu,obawy i przerażenia w jego oczkach, gdy grad walił o wózek a niebo brzmiało groźnie…ale poradziliśmy sobie z tym…przytulając się i rozmawiając o tym, co teraz czujemy…powiedziałem że Tata też się czasem boi burzy mimo że jest większy i starszy widziałem akceptacje, zrozumienie i ulgę w jego spojrzeniu…i po chwili temat burzy przestał istnieć.

  •  
  •  
  •  
  •  

4 Komentarze o “Ep.15 Nie ma jak poranne rozmowy

  1. Dziecko chłonie otaczający świat niczym gąbka i bardzo dużo pamięta, choć dorosłemu wydaje się, że jest za małe, że może nie warto go zabierać w różne miejsca. Okazuje się, że warto. I to bardzo. 🙂 Sama pamiętam mnóstwo rzeczy z okresu wczesnego dzieciństwa.

  2. Boże co za brednie! 😱😱😱 Nie twój post, a stwierdzenie, że młodszemu dziecku nie trzeba poświęcać uwagi. Przecież to je kształtuje! No ale co my tam młodzi wiemy, babcie przecież całe gromady wychowały i wszyscy żyją.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *