Nowy świat muzyki

Nowy świat muzyki

Nowy świat muzyki, stanął przede mną w sobotę otworem. W takim względzie, że wybrałem się pierwszy raz od dłuższego czasu na koncert muzyczny, który odbywał się w lokalu o takiej właśnie nazwie. Już jakiś czas temu, mój znajomy zapraszał mnie do przyjścia. Lecz zawsze coś stawało na drodze, coś zawsze się działo, lub coś innego mnie zajmowało. W sobotę natomiast, postanowiłem że po załatwieniu wszystkich najważniejszych spraw. Czyli  po szybkiej i owocnej wizycie w pracy na dyżurze i po załatwieniu kilku zaplanowanych na dzisiaj spraw. Zrobię coś dla siebie, czyli pójdę oddać się muzyce.

Dotarłem chwilę przed czasem, i udało mi się chwilę porozmawiać ze znajomym, z którym dawno też się nie widziałem. Zamówiłem sobie pyszną Jaśminowa herbatkę,i oddając się słuchaniu prawdziwych muzycznych talentów spędziłem milutko dwie godziny. Bylo naprawdę rewelacyjnie wspaniała muzyka, wspaniały głos i ludzie z prawdziwą pasją. Supportem dla nich, był zespół Bronka śpiewający “kilka słów o miłości”.

Dawno nie byłem na żadnym koncercie, a zwłaszcza na koncercie muzyki nie ciężkiej. Ostatnie kilka miesięcy nie udawało mi się nigdzie pójść, bo zawsze były rzeczy ważne i ważniejsze. Albo ja stwierdziłem, że nie będę szedł, czyli sam sobie stawałem wbrew swoim potrzebom i chęcią. A młody właśnie  siedział u swojej mamy, więc ja miałem okazję, aby wyjść na miasto. Dużo powiedziane wyjść na miasto, od 20:00 do 22:00 posłuchałem Milczennika i grzecznie do domu wróciłem.  Gdyż cały tydzień, dał mi się już poważnie we znaki. Sobotni poranek musiał być wspomagany kilkoma kawami, a wstanie do pracy było ciężkie.

Kolejną cegiełką do całego zmęczenia tygodniem była, nasza bardzo przyjemna, miła i owocna podróż do naszego lekko odludnego, ale ulubionego placu zabaw. Czyli kolejna piątkowa wycieczka do hula kula. Przyjechaliśmy w czwórkę głodni jak wilki i zamówiliśmy sporo niezdrowego jedzenia. Dzieciaki biegały, szalały po małpim gaju, a Ja z M, siedzieliśmy i rogrzewaliśmy się zimową herbatką. Udało nam się posiedzieć prawie do 20:00. To spowodowało że nasze dzieci były wykończone. Wiec gdy wracaliśmy do domu, było cicho spokojnie i sennie.

Niedziela przebiegła nam pod znakiem wizyty u babci, i spotkaniem z dawno nie widziana bratanicą, którą mistrzu bardzo lubi. Główną zabawą, której się oddawali była zabawa w chowanego. Po pół godziny zabawy, zaczęli mnie angażować do tej właśnie zabawy. Kazali mi się schować w określone miejsca, a potem mnie w tych samych miejscach szukali. Jak zabawnie było, gdy młody mi powiedział Tata schowaj się pod kołdrę na łóżku. Ja się tam schowałem, a oni chodzili i mnie szukali. Udawali że nie wiedzą gdzie jestem,i że mnie szukają. Jak wielkie było zaskoczenie, gdy znajdowali mnie właśnie tam, gdzie kazali się schować. Dzieci i ich zabawy są niesamowite. Największym zaskoczeniem dla dzieciaków, była sytuacja w której schowałem się tak dobrze że nie mogli mnie odnaleźć. Schowałem się do wanny, do której nie zajrzeli. Chodzili 5 minut i szukali mnie po całym domu. Nie mogąc mnie odnaleźć poddali się, wreszcie gdy wszedłem jak gdyby nigdy nic do pokoju, ze zdziwieniem zaczęli się pytać, gdzie się tak doborze schowałem. Zaskoczenie zdziwienie i niedowierzanie, że tak dobrze można się schować, było wymalowane na ich twarzach. Uwielbiam się z nimi bawić, ich reakcje są piękne i czyste.

  • 7
  •  
  •  
  •  
  • 7

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *