Pełne ręce samotności

Pełne ręce samotności

Wczorajszy dzień przyniósł mi, pełne ręce samotności. Mimo że zajęć i ludzi  miałem wokół siebie co nie miara, zbliżały mnie one, do coraz wiekszego poczucia samotnosci. Wstałem z samego rana, tak jak moj mały urwis, który poprzedniej nocy szalał do późnych godzin nocnych. Nie mogąc się wyciszyć, po całym dniu zabawy. Zwłaszcza że byliśmy u naszych przyjaciół, gdzie zabawie nie ma końca. Szczególnie gdy, mój synek i córcia dostali nowe pluszaki z aktualnie ulubionej bajki. Z ktorymi biegali po całym mieszkaniu, wykrzykując zdania z jednego z odcinków. Po obudzeniu sie, mistrzu przyszedł i pierwszym zdaniem, które powiedział odrazu gdy zobaczył że nie śpię było, włączysz bajkę? Powiedział to takim słodko proszacym głosem, że nie mogłem odmówić takiemu bomblowi. W międzyczasie, szybko się wyszykowałem i ruszyłem w świat. Grafik dnia miałem napiety, wiec musiałem działać dość szybko.

Krojenie dnia

Jak to bywa u mnie w soboty, trzeba było trochę popracować. Poszło dość sprawnie, lecz zrobiła się godzina 13 i trzeba było lecieć dalej. Po pracy wykroiłem z dnia chwilę wolną. I zrobiłem coś dla Siebie, mianowicie poszedłem do mojego nowego barbera Pawła „brodatego zbira”, którego serdecznie polecam, na strzyżenie. Jak zwykle, zrobił kawał dobrej roboty i znów wyglądam jak należy. Później znów na chwilkę do pracy, po czym akcja przeprowadzka.

Pojechałem szybko do Mamy, zafoliować streczem, meble do transportu. Kolega z samochodem dostawczym przyjechał wcześniej, więc zaczęliśmy wszystko znosić. Nie narzekam na brak siły, lecz wsadzenie wszystkiego do samochodu trochę mnie kosztowało i czuję że jeszcze to da o sobie znać w moich placach, bo skurcze w miesniach nóg już do mnie przyszły. W nowym miejscu zamieszkania, czekał mój przyjaciel z ktorym pracujemy razem i z którym się umówiłem, oferujący mi swoją pomoc we wniesieniu klamotów do nowego mieszkania. Dziś potrafię już poprosić i przyjąć pomoc. Zamiast wykazywać się rzekomą zaradnością, i robić wszystko kompulsywnie samodzielnie.

Poszło nam zaskakująco szybko i sprawnie. Nawet zdążyliśmy chwilę porozmawiać w sprawach technicznych remontu, lecz zrobiła się już  godzina 21 i trzeba było sie rozjechać do domow. I takim to sposobem, dzień który zaczął się od wyjścia z domu około dziewiątej, właśnie się zakończył. Gdy wróciłem do domu, młody już spał, więc tak naprawdę widzieliśmy się jedynie przez chwilę rano, i rozmawialiśmy dwie minuty przez telefon. Tak krótko, gdyż mistrzu był zajęty zabawą gdy zadzwoniłem, i powiedział że właśnie kopie wielki dół w swojej budowie na niby. Wiec jak mogłem, przeszkadzać kierownikowi budowy. To że ja miałem potrzebę porozmawiania, nie znaczy że młody także taką powinien mieć, a ja muszę to zaakceptować.

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *