Pępowina mego syna

Pępowina mego syna

Jak długa jest emocjonalna pępowina mego syna? Widać że coraz dłuższa. W ten weekend, miałem bardzo miłą i ciekawą z punktu widzenia Taty sytuację. Z moim młodym, udało nam się przenocować poza domem. Bez konieczności dzwonienia, bądź wracania się do mamy. Mówię o tym, bo do tej pory nie było to możliwe. Tak mocna i kurczowo bliska więź, która była wytworzona przez czas gdy Młody był bardzo długo ze swoją mamą. Spowodowało to, że każda rozłąka i każde oddalenie się, powodowało duży strach i lęk. Nie było możliwe spędzenie dłuższego czasu, nie mówiąc już o całej nocy, czy całej dobie poza domem.

Dwa dni później, mistrzu powiedział do mnie, gdy wracaliśmy do domu z wizyty u babci. Tatusiu Ja chcę iść do Ciebie. Spytałem się, czy aby na pewno? Mały odpowiedział: tak. Ucieszyłem się, lecz wolałem się upewnić. Spytałem się dlaczego? A on mi odpowiedział, bo u ciebie jest fajnie.

Daje mi to jasno do zrozumienia, że budowanie relacji, opartej na bezpieczeństwie, wzajemności, szacunku, słuchaniu dziecka, dawaniu mu oparcia. Które to zaczęło się już od samego początku jego życia, i teraz kiedy staje się coraz bardziej świadomy owocuje. Cieszę się, że pomimo swoich nie umiejętności i czasem braku kompetencji, potrafiłem stworzyć taką relację ze swoim synem.

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *