Romeo czy ty śpisz ? EP. – 47

Romeo czy ty śpisz

Padło pytanie, Romeo czy ty śpisz? Czy ty umawiasz się na randkę i idziesz spać? Dokładnie tak, umówiliśmy się z dwiema super dziewczynami na placu zabaw, a mistrzu padł spać. Tak humorystycznie, przedstawiam nasze wczorajsze popołudnie. Po mojej pracy, po skończonym z dużym trudem przedpołudniu, umówiłem się z przyjaciółmi na placu zabaw. Rozpogodziło się, wiec aż szkoda było tracić taką pogodę, na siedzenie w domu. Wróciłem do domu spakowałem nas i wyszliśmy. Nie bez trudu, gdyż wybór zabawek które mieliśmy zabrać, był znacznym problemem. Bo i hulajnoga, i garaż dla zygzaka, piłka, sprzęt do puszczania baniek mydlanych, dosłownie chciał zabrać wszystko. Udało nam się wreszcie dojść do porozumienia, co zabieramy ze sobą. Zapakowaliśmy wózek i poszliśmy do autobusu. Jazda autobusem, to atrakcja dla młodego, lecz ma jeszcze jedną “funkcję”. Autobusy bardzo go usypiają. Wiec gdy już dotarliśmy na miejsce młody spał. Poczekaliśmy na towarzystwo, młoda bawiła się w najlepsze a gościu spał. Po jakiś 45 minutach wstał i z mozołem dołączył do reszty.

Kawa i 19-sta…

Jak już zebraliśmy się z placu zabaw, wróciliśmy do domu na jakąś kolację. Dzień wczorajszy, dla mnie był tak energetycznie ciężki, że wypiliśmy sobie jeszcze po pysznej kawie na spodeczku, a godzina była już zaawansowana i mieliśmy obawy czy picie kawy, o tak późnej porze dobrze nam zrobi. Mi osobiście zrobiło bardzo dobrze. Zjedliśmy i kiedy mieliśmy już wychodzić, dzieciaki zaczęły bawić się w najlepsze. Próby łagodnego zakończenia zabawy, spełzły na niczym. Wreszcie wziąłem młodego pod pachę, i wyszliśmy. Po tak uroczym popołudniu i wieczorze, bo dopiero po 20 udało nam się wyjść. Nabrałem tyle energii i werwy, że upiekłem jeszcze w domu, ciasto z przepisu szefa kuchni, inaczej zwanym specjalistką od wypieków.

Spadający kosmonauta

Wracając do domu, mały spoglądał w niebo, które było czyste i prawie bez chmurne. Wypatrywaliśmy gwiazd. Młody spytał się nagłe. Tatusiu czy mamy rakietę kosmiczną? Bo chce być “koszmonauto”. Po chwili oznajmił że, teraz będzie stał na środku chodnika i czekał, aż jakiś nie spadnie z nieba. Czy to nie jest cudowne! Wyobraźnia mistrza jest niczym nieograniczona, i oby pozostała taka już na zawsze.

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *