Trudne nowego początki

Trudne nowego początki

Trudne nowego początki, tak przedstawia się początek roku 2018 roku. Z nową energią, z nową siłą do pracy, rozpoczęliśmy styczeń. Ze wspaniałymi perspektywami, i planami powoli działamy. Pełni nadzieji, na spełnienie osobistych i zawodowych planów na najbliższe miesiące, zostawiliśmy za sobą to co było, i co nam nie służyło.

Dużą ilość czasu i uwagi, pochłania mi teraz nowy projekt zawodowy, dzięki któremu liczę na większą niezależność i swobodę. Wiąże się z tym, trochę biegania, załatwiania biurokracji i czytania najnowszych obowiązujących przepisów. Aby w żaden sposób, nie dać się zaskoczyć żadnej instytucji. Na szczęście mam wokół siebie ludzi, którzy służą mi swoją dobrą radą, wsparciem merytorycznym, jak i zaangażowaniem.

Pierwszy tydzień minął nam w zdrowiu i w radości wspólnego czasu, i tego że wszystko dobrze się układa. Za to drugi tydzień, zaczęliśmy pod znakien zimowego chorowania. Jak to bywa o tej porze roku, tydzień w przedszkolu, tydzień w domu. Przy takiej ilości dzieci przychodzących z glutem do przedszkola, nie możliwym jest żeby Mistrzu nie złapał jakieś infekcji. Na szczęście przechodzi to całkiem łagodnie. Nie gorączkuje do 40 stopni, ale kaszle jak mały gruźlik. W związku z tym, zostaliśmy na tydzień w domu. Aby nie narażać go na rozwinięcie się  większej choroby i konieczność kuracji antybiotykowej. Która skończyłaby się dwutygodniowym siedzenie w domu. Lecz mimo to, czas spędzony razem jest pełny zabawy radości i bliskości.

Tydzień temu zapisałem nas na wizytę u fryzjera, u którego Mistrzu był pierwszy raz przed swoimi urodzinami. Bardzo mu się tam podobało i w związku z tym, chciałem znowu go zabrać ma męskie wyjście do dorosłego Barbera. Ta sytuacja pokazuje mi, że zawsze można planować, a i tak dziecko weryfikuje wszystkie plany. Skończyło się tym, że sam wczoraj poszedłem do fryzjera, w ramach dbania o siebie i poprawiania swojego i tak już dobrego samopoczucia.

Jakby tego wszystkiego było mało, zacząłem wcielać w życie, jedno z noworocznych postanowień. Czyli wróciłem do treningów, które zarzuciłem bardzo bardzo dawno temu. Ten pomysł chodził za mną już od dłuższego czasu, gdyż czułem w sobie głód ruchu. A z pomocą przyszła koleżanka z pracy, z którą razem zaczęliśmy trenować.

Dużo się dzieję i jeszcze wiecej przed nami. Pozwala mi to wszystko z większą werwą, i energią spełniać się w najlepszej roli na ziemi. W roli Taty.

  • 10
  •  
  •  
  •  
  • 10
    Shares

3 Komentarze o “Trudne nowego początki

  1. Te dwa tygodnie czy ile minęło to powiem że w fajny czas spędzony, oby mistrzu nie miał takich infekcji, a jak są to z szybkim zakończeniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *