Wesoły ciężki weekend – EP. 41

Wesoły ciężki weekend

To był wesoły ciężki weekend. Piątek, sobota i niedziela, pod znakiem ambiwalentnej, wybuchowej mieszanki emocjonalnej. Z jednej strony dużo smutku, tesknoty, pozucia samotności. Zwiazane z wyjazdem mistrza nad morze. Za kazdym razem, gdy “tracę go z oczu”, bo jedzie gdzieś ze swoją Mamą. Pojawia się we mnie lawina uczuć, nie zawsze miłych. Te uczucia są jak “zimne słowa, które parzą”. Ale najważniejsze jest, że potrafię je czuć. Z drugiej zaś strony, mnogość pozytywnych i miłych uczuć. Radości, zadowolenia, przyjaźni i miłości w związku ze spędzeniem czasu z osobami dla mnie bliskimi, dla których nie jestem obojętny i które nie są obojętne memu sercu. Poza tym mecz, który daje mi możliwość skanalizowania wszystkiego, co we mnie siedzi. Poprzez krzyk radości, dezaprobaty i okazywanie zdrowej złości. Pomijając fakt, że pogoda nie dopisała, fundując gesty deszcz. Który wlewał się do butów. Było rewelacyjnie.  Drużyna której kibicuję wygrała, wiec ma radość była jeszcze wiekasza. Chwile spedzone z bratem, również były bardzo pozytywne. Jednym słowem, bardzo bogaty czas.

Wracamy na tory, z pełną parą

Mały już jest blisko, a w moim sercu jest radość. Więc wracamy do działania z podniesioną głową i pełną parą. Wieczorem spędziliśmy jeszcze chwilę razem, przed tym jak mistrzu padł spać. Ogoliliśmy się razem, gdyż od małego uczę mistrza, obcowania z pedzlem, mydłem i brzytwą do golenia. Wprowadzam go tak, w męski świat. To jest coś, czego mi w dzieciństwie jak się teraz okazuje, bardzo brakowało. Brzytwa jest oczywiście bez żyletki. Jakby ktoś miał obawy. Poszło w miarę gładko, zarówno golenie jak i szykowanie się do spania. Cały wieczór młody z przejęciem i ekscytacją opowiadał o wydarzeniach minionego weekendu.

Wstaliśmy i nie wyszykowaliśmy się do przedszkola. Temperatura! Przyznam że miałem lekką obiekcję, że wyjazd go rozstroi. I moje obawy okazały się podstawne. Ruszyliśmy w drogę do łóżka. Dziś świat i jest nasz, lecz z perspektywy kołdry.

  •  
  •  
  •  
  •  

3 Komentarze o “Wesoły ciężki weekend – EP. 41

  1. Świat spod kołdry też jest światem pięknym, choć nie zawsze się nam tak wydaje! Zdrówka dla małego i cholernie zazdroszczę wam wspólnego golenia się 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *