Zaleglości w poczuciu młodości

Zaleglości w poczuciu młodości

Przez ostatnie 2 miesiące, nadrabiałem zaleglości w poczuciu młodości. Tak się złożyło, że byłem na 3 koncertach mojej ulubionej muzyki rock’owej pod rząd. Doskonale się na nich bawiłem, i niesamowicie skanalizowalem swoje wszystkie emocje. Jest mi to potrzebne, gdy na codzień borykam się z rzeczywistością samodzielnego ojcostwa. W takich miejscach, mogę uwolnić siebie, mogę być bardzo ekspresyjny i nie hamowany przez nikogo, uwolnić wszystkie zalegające we mnie strachy i wyładować się w zdrowy sposób. To była ta pozytwyna strona ostatnich dwóch miesiecy. A to co przyszło do mnie po pierwszych tygodniach, sprawiło że wszystkie moje zasoby siły i chęci do dzielenia się tym z wami odeszły na dalszy plan. Działo się tak wiele, dla kogoś może i małych rzeczy, ale dla mnie były to wydarzenia istotne. Mające na mnie duży wpływ. Czasem podcinające mi skrzydła i zabierające chęci oraz siły do jakiegokolwiek działania. A część tych wydarzeń, była motywująca i bardzo stymulująca do kroczenia nadal tą drogą, którą idę, mimo ciężaru który za sobą niesie.

Po pierwsze przeszedłem chorobę mojej Mamy, która pojawiła się niespodziewanie i zaskoczyła nas wszystkich. Na szczęście okazała się być chorobą dającą się opanować, i przy odpowiednim leczeniu i podejściu, nie stworzy narazie większego zagrożenia. Młody dzielnie zniósł wizytę w szpitalu u Babci, gdy pojechaliśmy ją odwiedzić. Spacer po szpitalnym parku i bieganie za kaczkami był najlepszą zabawą, mimo ze okoliczności były nie sprzyjające.

Przeżyłem także jedną z piękniejszych chwil swojego świadomego duchowego życia, czyli chrzest mojego dziecka. Wydarzenie organizowane było na ostatnią chwilę, u dominikanów. Jak się później okazało, odbywała się specjalna masz dla wszystkich dzieci, które do tej pory nie były chrzczone. Spotkaliśmy maluchy w każdym wieku. Myślałem będziemy najmłodsi, jednak nie tylko my mieliśmy w tym temacie małe opóźnienie. Mistrzu bardzo przeżywał tą chwilę, nowe miejsce nowe. Zupełnie nowe wydarzenie. Młody przeżywał to z lekkim zdenerwowaniem, a nawet strachem. To powodowało, że większość czasu spędził u mnie na rękach. Byłem z nim w tej sytuacji i dawałem mu tak dużo wsparcia jak tylko umiałem. Robiłem wszystko aby czuł się dobrze i bezpiecznie, w tych nowych dla siebie okolicznościach.

Przeszedłem także, pierwsze zderzenie z naszym Polskim wymiarem sprawiedliwości, w postaci Sądu rodzinnego. Jak się później okazało, instytucja ta, może mieć w swoich szeregach ludzi rozsądnych i racjonalnie myślących. A co najważniejsze, przychylnie patrzących na Ojców. Wbrew obiegowej opinii, sądy nie są nastawione głównie na matki. Za to można spotkać panie Sędziny, nie przepełnione goryczą i racjonalnie patrzące na dobro dziecka. Nawet jeśli wiązałoby się to, z przyznaniem racji mężczyźnie. To była moja pierwsza wizyta w życiu, zarówno w budynku sądu, jak i przed instytucją sędziego. Chwila ta niosła za sobą, spore emocje i przeżycia. Po tym dniu, czułem się tak zmęczony emocjonalnie, jak po jakimś ważnym egzaminie. Czułem się tak jedynie kilka razy w swoim życiu. Żartobliwie mogę powiedzieć, że prawie jak na studiach. Tylko tym razem, zamiast profesorów, egzaminowała mnie sędzina. Dzięki dobremu przygotowaniu merytorycznemu i posiadania bardzo dobrej Pani mecenas, wszystko zakończyło się pomyślnie. Z perspektywy czasu, widzę że Mistrzu i Ja, jesteśmy na bardzo dobrej drodze. Oraz że to co robimy, to jak sobie radzimy, jest czymś dobrym i zasługuje na akceptację osób kompetentnych do oceny tego.

Jednym z ważnych wydarzeń ostatniego czasu, była także choroba przyjaciółki Mistrza. Która jako pierwsza z moich dzieci, zapadła na pospolitą ostatnimi czasy chorobę, jaką jest ospa. Niby nic takiego. Kilka krostek, dwa tygodnie w domu i po krzyku. Jednak w sytuacji gdy ta prosta choroba się powikła, powstaje problem. Gdy spowoduje, że kochany 3 latek przestaje jeść i pić i zaczyna się odwadniać oraz wysoko gorączkować, musi skończyć się to wizytą w szpitalu. Na szczęście M jest bardzo czujna. W wielkiej swej trosce, zareagowała w odpowiednim momencie. Dziewczyny trafiły na kilka dni, do szpitala zakaźnego. Gdzie sytuację szybko udało się opanować. W tym czasie Mistrzu bardzo chciał spotkać się ze swoją koleżanką, często pytał o nią. A ja z bólem serca, musiałem mu tłumaczyć co się teraz dzieje. A on bardzo przytomnie i z dużym współczuciem rozumiał sytuację. Jeśli na wizycie kontrolnej lekarz powie, że już jest bezpiecznie. To już niedługo się zobaczymy. M bardzo dzielnie przeszła czas hospitalizacji, mimo tego że kosztowało ją to bardzo dużo wysiłku fizycznego i psychicznego. Wspaniale dała sobie radę z tą sytuacją. Niesamowicie jest patrzeć, jak kolejne dziecko w trudnej dla siebie sytuacji, ma przy sobie tak kochającą, tak oddaną i troskliwą mamę. Gdy inni członkowie rodziny panikują i gubią się w rzeczywistości.

Teraz wielkimi krokami, bo już za troszkę ponad tydzień rozpoczynamy pierwsze w życiu samodzielne wakacje. Szykujemy się powoli do wyjazdu. W pierwszym tygodniu zamierzamy pojechać do Wrocławia, natomiast w drugim tygodniu do Gdyni. Prawie wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Nocleg dla nas mamy załatwiony, jedynie pozostaje kwestia dojazdu i stworzenia jakiegoś bardziej lub mniej szczegółowego planu działania. Podczas naszego wypoczynku w pierwszym tygodniu lipca, będąc we Wrocławiu, naszym głównym punktem programu ma być odwiedzenie Wrocławskiego ZOO oraz Afrykarium. Wiele osób opowiadało mi już o tym miejscu i polecało jako godne odwiedzenia, szczególnie z dzieckiem. Drugim punktem programu chciałbym żeby stał się rynek i panorama Racławicka. Trzecim w ramach całkowitego relaksuj i odpoczynku, lub drugim jeśli rynek będzie nie zbyt ciekawy, będzie Aquapark. Również polecany, przez koleżankę z pracy. Natomiast będąc w Gdyni, chciałbym zobaczyć z Młodym oceanarium. A także pójść z nim zwiedzić ORP Błyskawica. Oraz jeśli będzie to możliwe, popłynąć wodolotem. Wszystkie z wyżej wymienionych atrakcji z listy, chcę pokazać Mistrzowi. Lecz w pewnym sensie pragnę zrobić sobie prezent i zaspokoić swoje dziecięcą ciekawość.

Czeka nas jeszcze jedno ważne wydarzenie. Mianowice zakończenie roku w przedszkolu. Połączone ono bedzie z zabawą na świeżym powietrzu, prezentacją tańca, którego dzieci z jego grupy uczyły się na zajęciach tanecznych. Po oficjalnych obchodach i zakończenia roku, chciałbym zabrać młodego i babcię na pyszne lody albo gofry na pobliskiej cukierni.

Wspaniale będzie patrzeć jak mój mały Syn, wraz ze swoimi klasowymi kolegami ,zaprezentują swoje umiejętności artystyczne i symbolicznie zakończą pierwszy rok edukacji. To jest coś wielkiego. Mały przestaje być mały, i powoli będzie stawał się starszakiem. Od września pójdzie do drugiej grupy przedszkolnej. Już nie będzie tym maluszkiem, mającym problem z pożegnaniem się z Tatą w przedszkolnej szatni.

  • 11
  •  
  •  
  •  
  • 11
    Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *